„Nielegalna migracja została zredukowana do zera” – powtarza Matteo Salvini, szef Ligi, która za jego czasów porzuciła mrzonki o autonomii północy kraju, zdobywając serca Włochów także z południa ksenofobiczną retoryką.

Jak wiele oświadczeń Salviniego, również to jest kłamstwem pod publiczkę. Według danych MSW, którym kieruje Salvini, w tym roku (do 15 kwietnia) drogą morską do Włoch dotarło 625 osób. Pochodzą z Tunezji, Maroka, Iraku, Bangladeszu, Iranu, Somalii, Turcji i Afryki Zachodniej.

Oficjalne dane nie uwzględniają jednak migrantów przybywających nowymi szlakami, przerzucanych do Włoch np. przez mafie - rosyjską i irakijską - z Turcji i Grecji. Mafie żerujące na uciekinierach z Afryki i Azji nie wzbudzają większego zainteresowania włoskiego ministra, który swoją energię skupia na blokowaniu portów przed wyratowanymi z morza rozbitkami i walkę z organizacjami pozarządowymi niosącymi im pomoc.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej