Przygotowaną ponad partyjnymi podziałami ustawę przegłosowała w marcu Izba Reprezentantów, a w kwietniu Senat. Był to precedens: po raz pierwszy Kongres zastosował prawo z 1973 r., które pozwala mu ograniczyć prawo prezydenta do prowadzenia wojny.

Od 2015 r. Stany Zjednoczone wspierają koalicję saudyjsko-emiracką, która walczy w Jemenie z szyickimi rebeliantami Huti. Wykonała ona już 19 tys. nalotów. Amerykanie sprzedają sojusznikom broń, wymieniają informacje wywiadowcze, robią rozpoznanie z powietrza, a do niedawna tankowali arabskie samoloty bojowe podczas lotu.

Ścisły sojusz USA z Saudami

Powodem uchwalenia tego prawa przez Kongres było jednak niezwiązane z Jemenem wydarzenie w Stambule. Jamal Khashoggi, saudyjski współpracownik „The Washington Post” i krytyk reżimu w Rijadzie, został zwabiony w październiku 2018 r. do tamtejszego konsulatu i bestialsko zamordowany przez przybyły specjalnie w tym celu zespół zabójców. Poszlaki wskazują, że mord został zlecony przez Mohammeda bin Salmana, 33-letniego następcę tronu i faktycznego władcę Arabii Saudyjskiej. On też od początku kieruje kampanią w Jemenie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej