Według informatorów „Guardiana” władze w Bagdadzie zaoferowały przyjęcie zagranicznych dżihadystów w zamian za 10 mld dol. plus 1 mld rocznie.

To więcej niż koszt utrzymania amerykańskiego więzienia w Guantanamo na Kubie, które kosztuje ponad 400 mln dol. rocznie. Z drugiej strony na głowę wychodzi taniej: w Guantanamo przebywa obecnie tylko 40 domniemanych członków Al-Kaidy, a tu mowa o kilkudziesięciu tysiącach ludzi.

Podana cena jest tak absurdalna, że niektórzy w Waszyngtonie odczytali to jako uprzejmą odmowę. Zwłaszcza że Irak postawił też inne warunki: nie życzy sobie żadnych nacisków, żeby znieść karę śmierci ani żeby dopuścić do więźniów pracowników humanitarnych. Francja czy Wielka Brytania się na to raczej nie zgodzą, bo nie wydają swoich obywateli do państw, w których groziłaby im egzekucja. Odmowa monitorowania sytuacji jeńców przez organizacje humanitarne jest sprzeczna z prawem międzynarodowym.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej