Szybki spadek popularności i uznania dla prezydenta po zaledwie trzech miesiącach sprawowania władzy potwierdzają badania dwóch instytutów: Atlas Politico i Datafolha. Tylko od lutego do początku kwietnia poparcie dlań spadło o 10 proc.

Brazylijski naród dzieli się teraz na mniej więcej trzy równe części: jedna trzecia uważa, że Jair Bolsonaro jest złym prezydentem, jedna trzecia - że dobrym, a jedna trzecia - że takim sobie.

Ale tak źle jak Bolsonaro nie oceniano na początku prezydentury żadnego z jego poprzedników wybranych demokratycznie po 1989 r. Po trzech miesiącach sprawowania urzędu źle oceniało prezydenta Fernanda Collora 19 proc. obywateli, Fernanda Henrique Cardoso – 16 proc., Inacio Lulę da Silvę – 10, a Dilmę Rousseffa – 7.

Poparcie dla Bolsonaro spada nie tylko w grupie kobiet, wśród których jest o 10 proc. niższe niż wśród mężczyzn, ale także w jego własnym elektoracie – już połowa przestała go uważać za dobrego prezydenta. Wyborcy są nim rozczarowani. Uważają, że Bolsonaro „nie nadaje się” na to stanowisko i „nie zachowuje się jak przystało na prezydenta”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej