Do drugiej rundy wyborów prezydenta Ukrainy, jak wskazują exit poll, nie przeszła Julia Tymoszenko. Zmierzą się w niej Wołodymyr Zełenski i Petro Poroszenko. Zdarzyć się jednak może jeszcze wszystko. Taka jest demokracja ukraińska.

Jeszcze przed oficjalnym zakończeniem głosowania pod Centralną Komisją Wyborczą w Kijowie zbierały się grupy zwolenników byłej premier, stanęło tam kilka namiotów. Kiedy podano pierwsze, zupełnie wstępne wyniki exit poll, zgodnie z którymi ponad 30 proc. wyborców poparło komediowego aktora Wołodymyra Zełenskiego, około 18 proc. – urzędującego prezydenta Petro Poroszenkę, Tymoszenko ogłosiła, że naprawdę to ona zajęła drugie, a nie trzecie miejsce, jak wskazują prognozy dające jej 14 proc. Była premier Ukrainy wezwała też obywateli, by wrócili do lokali wyborczych i tam kontrolowali liczenie głosów.

To tylko wstępna zupełnie zapowiedź tego, że ostateczne rozstrzygnięcie, z którym zgodzą się wszyscy pretendenci, nastąpi nieprędko, próby zebrania ludzi na kolejnym Majdanie będą i po niedzielnej pierwszej, i zapewne po zapowiedzianej na 21 kwietnia rozstrzygającej już drugiej turze.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej