Europa nie musi stać się wcale łupem populistów i nacjonalistów. Istniejącą nadal silną prounijną i prodemokratyczną większość trzeba jednak zmobilizować. Jak?

Nastroje złe, poglądy chwiejne

Zacznijmy od złych wiadomości. 60 proc. ankietowanych obawia się, że ich dzieci będą miały w przyszłości gorzej od nich. Różnice między krajami są znaczące, ale grupa pozbawionych nadziei wszędzie jest duża. W Grecji myśli tak nawet 81 proc., a we Francji 75 proc. obywateli. Tylko w trzech spośród analizowanych krajów – Finlandii, Rumunii i Hiszpanii – pesymiści stanowią (nieznaczną) mniejszość. W Polsce ich odsetek to 54 proc.

Te nastroje biorą się z aktualnych i spodziewanych problemów gospodarczych, z przekonania o niesprawiedliwości państwa, z poczucia braku wpływu na politykę i z braku zaufania do mediów. Ogółem 37 proc. badanych Europejczyków uważa, że zarówno ich państwo, jak i Unia Europejska nie funkcjonują jak należy. Co ciekawe, system UE cieszy się zazwyczaj wyższym zaufaniem niż państwa narodowe (choć Niemcy, Holandia, Austria, Dania i Finlandia są wyjątkami od tej reguły). W Polsce dysproporcja jest wyraźna. 56 proc. Polaków twierdzi, że system polityczny nad Wisłą jest dysfunkcjonalny. O Unii takiego zdania jest tylko 36 proc.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej