„Po 52 latach nadszedł czas, żeby Stany Zjednoczone w pełni uznały prawo Izraela do Wzgórz Golan, które mają duże znaczenie strategiczne i są ważne dla bezpieczeństwa oraz stabilności Izraela i regionu” - zatweetował w czwartek Donald Trump.

Spodziewano się tego już od pewnego czasu. Trump prowadzi politykę zagraniczną niemal całkowicie po myśli premiera Izraela Beniamina Netanjahu – zarówno w sferze praktycznej, jak i symbolicznej, czego przykładem było uznanie Jerozolimy za stolicę Izraela i przeniesienie tam ambasady. A teraz w Izraelu trwa kampania przed wyborami parlamentarnymi 9 kwietnia, w których Netanjahu – mający kłopoty z prokuratorskimi zarzutami za korupcję – ma z kim przegrać.

Kongres pewnie poprze Trumpa

Tweet Trumpa przyszedł w chwili, gdy sekretarz stanu Mike Pompeo razem z Netanjahu odwiedzali Ścianę Płaczu na jerozolimskiej starówce. To kolejne wyłamanie z protokołu dyplomatycznego, który nie przewidywał uznania izraelskiej władzy nad dzielnicami Jerozolimy zajętymi w 1967 r.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej