Wenezuelski reżim próbuje wciąż dowieść społeczności międzynarodowej, że jest demokratyczną władzą ludu, którą próbują obalić przemocą imperializm amerykański i jego agenci. Środa była jednak dla prezydenta Nicolasa Maduro czarnym dniem. Jednocześnie ujrzały światło dzienne dwa świadectwa zbrodni reżimu. 

Miażdżący raport komisarz ONZ

Michelle Bachelet, wysoka komisarz ONZ ds. praw człowieka, opublikowała w Genewie skrót raportu, który szykuje jej delegacja przebywająca od kilku dni w Wenezueli. Raport jest tym bardziej miażdżący dla reżimu, że pani komisarz, była socjalistyczna prezydent Chile, została do Caracas zaproszona przez samego prezydenta Maduro. Miał nadzieję, że jej lewicowe poglądy sprawią, iż stanie w jego obronie.

Tymczasem pani Bachelet, nie czekając nawet, aż jej delegaci opuszczą Wenezuelę, oskarżyła władze o brutalne prześladowania opozycji i dziennikarzy, o zabójstwa i tortury, zbrojne obławy na przeciwników w biednych dzielnicach Caracas, a także o ignorowanie kryzysu humanitarnego, do którego reżim doprowadził i który sprawił, że 3 mln ludzi uciekło z kraju przed głodem i biedą.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej