Zawieszenie Fideszu ma trwać do czasu opublikowania raportu Hermana van Rompuya w sprawie praworządności na Węgrzech. Trudno się spodziewać, żeby znalazły się w nim jakieś wstrząsające stwierdzenia. Dotąd wnioski z raportów tworzonych przez europarlamentarne komisje brzmiały: Węgry są państwem praworządnym.

Unia nie ma instrumentów, by dyscyplinować Orbana

Bo też Orban robi wszystko, by niepodzielnie rządzić krajem, ale czyni to, zachowując pozory zgodności z literą prawa. Zmienił cały system wyborczy i dopasował granice okręgów wyborczych tak, by zapewniać kolejne zwycięstwa swojej partii. Mógł to zrobić, bo Fidesz od 2010 r. regularnie wygrywa wybory większością konstytucyjną.

Dzięki zmianie konstytucji wprowadził również sądy administracyjne podlegające wyłącznie rządzącym.

Wszystkie najważniejsze tytuły prasowe w kraju Orban podporządkował propagandzie partii, a niezależne media ograniczył w zasadzie do kilku portali internetowych.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej