To kompromis, na który po długiej dyskusji w Zgromadzeniu Politycznym EPL ostatecznie zgodził się sam Viktor Orbán. Fidesz początkowo ostrzegał, że opuści EPL w odpowiedzi na zawieszenie, ale wycofał się z tych gróźb po ustępstwie prezydium EPL. Władze międzynarodówki zaproponowały bowiem ograniczenie czasu zawieszenia Węgrów do momentu opracowania raportu komisji Hermana Van Rompuya (choć bez daty). Pomimo że tekst uchwały nie mówi tego wprost, to nowa decyzja co do losów Fideszu powinna być podjęta po raporcie Van Rompuya, któremu mają pomagać były szef europarlamentu Hans-Gert Pöttering oraz były austriacki kanclerz Wolfgang Schüssel.

- Jedność EPL została utrzymana i możemy teraz prowadzić udaną kampanię do Parlamentu Europejskiego i na rzecz Manfreda Webera jako naszego kandydata na szefa Komisji Europejskiej - przekonywał Orbán po posiedzeniu Zgromadzenia Politycznego EPL. Podkreślał, że zawieszenie do czasu raportu Van Rompuya jest uzgodnione z Fideszem. Jednocześnie zaznaczył, że nie zmieni swej antyimigracyjnej polityki "w obronie chrześcijańskiej tożsamości Europy".

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej