Prezydent noszący tytuł „jełbasy” (przywódca narodu, wraz z całą rodziną zwolniony z odpowiedzialności karnej) jest najstarszym politycznym mastodontem obszaru postradzieckiego. Swoją republiką rządził dłużej nawet niż Stalin Związkiem Radzieckim – od 22 czerwca 1989 r., kiedy stał się pierwszym sekretarzem partii komunistycznej w republice związkowej. Potem nieprzerwanie był prezydentem już suwerennego państwa – do środy, kiedy oficjalnie przekaże władzę następcy.

„Podjąłem niełatwą dla siebie decyzję” – rozpoczął 79-letni Nazarbajew swoje wtorkowe wystąpienie, nawiązując do „abdykacyjnej” przemowy swego dawnego przyjaciela Borysa Jelcyna z 31 grudnia 1999 r. „W tym roku mija 30 lat mojego przebywania na stanowisku przywódcy naszego kraju. Z woli naszego wielkiego narodu spotkał mnie ogromny zaszczyt, kiedy zostałem pierwszym prezydentem niezależnego Kazachstanu” – kontynuował polityk, przemawiając jednak nie w języku państwowym, czyli kazachskim, lecz po rosyjsku.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej