Nowa Zelandia należy do najspokojniejszych krajów świata. W ostatnim stuleciu doszło tam tylko do jednej masowej strzelaniny. W listopadzie 1990 r. 33-letni bezrobotny mieszkaniec nadmorskiej mieściny Aramoana tak zdenerwował się na psa sąsiada, który wchodził mu na podwórze, że w furii zastrzelił i spalił 13 osób.

Tamto wydarzenie doprowadziło do zaostrzenia prawa o dostępie do broni palnej.

1 proc. ludności to muzułmanie

Piątkowa masakra jest też pierwszym w tym kraju przypadkiem zamachu na miejsce kultu. Zginęło 49 osób - podaje CNN.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej