Musimy mieć świadomość, że bezpieczeństwo, wolność słowa, praworządność i dobrobyt, w którym żyjemy, nie są oczywiste.

Moje pokolenie zna wojnę i przemoc w znacznej mierze z przekazów z drugiej ręki, książek historycznych czy doniesień medialnych. Możliwość kształtowania swojego życia zgodnie z własnymi upodobaniami jest dla nas normalnością. Mamy pewność, że otoczenie nas wesprze, jeśli coś pójdzie nie tak.

Ale każdy, kto dużo podróżuje, jest świadomy, że obecna sytuacja w Europie jest odległym marzeniem dla wielu ludzi na świecie – wystarczy spojrzeć na naszych wschodnich lub południowych sąsiadów.

Europa to globalne standardy wolności, ale już nie innowacyjności

Obserwując otaczający nas świat, dostrzegamy również, jak szybko się on rozwija. Konkurencja gospodarcza ma wymiar coraz bardziej globalny, a postęp technologiczny jest coraz szybszy. Chociaż dziś w Europie ustalamy globalne standardy na polach wolności i demokracji, to nie robimy już tego w przypadku innowacyjności i rozwoju.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej