Za wykluczeniem brexitu bez umowy opowiedziało się 321 posłów, przeciwko 278.

Problem w tym, że niewiele to jeszcze wnosi. Brexit ma nastąpić 29 marca i jeśli do tego czasu parlament nie zaakceptuje umowy z UE lub wszystkie 28 państw Unii nie postanowią o przełożeniu rozwodu, „brexit na dziko” i tak nastąpi.

Według zastępcy negocjatora Komisji Europejskiej Sabine Weyand premier Holandii Mark Rutte miał obrazowo to podsumować: „To tak, jakby 'Titanic' zagłosował, by usunęła się przed nim góra lodowa”.

Nad wnioskiem do Brukseli o odsunięcie rozwodu w czasie posłowie mają głosować w czwartek. Jest bardzo prawdopodobne, że go poprą.

Przemawiając w Izbie Gmin po głosowaniu, premier May zapowiedziała, że jeśli posłowie w najbliższych dniach poprą umowę wynegocjowaną przez nią z Brukselą (wcześniej już dwa razy ją odrzucili), Londyn zażąda krótkiego, „technicznego” przedłużenia, by wdrożyć odpowiednią legislację.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej