Napaść miała miejsce 22 lutego w miejscowości Aravaca pod Madrytem. Sprawa zadrażniła stosunki Hiszpanii z USA. Rząd w Madrycie na razie oficjalnie milczy, ale zdaniem mediów wywiad hiszpański CNI doszedł do wniosku, że operacją kierowało dwóch agentów CIA.

Hiszpanie ich zidentyfikowali i mogliby ich zatrzymać, ale na razie tego nie zrobili. Amerykanów poprosili o wyjaśnienia, odpowiedź była – według nich – „przecząca, choć nie przekonująca”. Gdyby amerykański trop się potwierdził, nadwyręży to stosunki dwustronne, bo akcja stanowi złamanie konwencji międzynarodowych o ochronie siedzib dyplomatycznych oraz naruszenie integralności kraju gospodarza, w dodatku sojusznika, bez jego zezwolenia i wiedzy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej