Gdy listy do polskiego rządu pisała ambasador Georgette Mosbacher, ich treść prawicowym mediom ujawniały źródła związane z PiS. Nieoficjalnie tłumaczono, że w ten sposób Warszawa zamierza pokazać Waszyngtonowi, że jego przedstawicielka – domagając się m.in. działań korzystnych dla amerykańskich firm – zachowuje się nieprofesjonalnie i powinna zostać odwołana. W przypadku listu ambasadora Grenella do przecieku doszło jednak w USA. Groźby amerykańskiego rządu ujawnił bowiem wyrozumiały wobec obecnego lokatora Białego Domu dziennik „Wall Street Journal”.

„Ambasador napisał, że dopuszczenie koncernu Huawei lub innego chińskiego dostawcy sprzętu do projektu budowy sieci 5G będzie oznaczać, że USA nie będą mogły utrzymać tego samego poziomu współpracy z niemieckimi agencjami wywiadowczymi” – napisał dziennik.

Chinom mówimy "nie"

5G – nowy, o wiele szybszy i bardziej wydajny system telefonii komórkowej – trafi pod strzechy po 2020 r. System jest rozwijany i standaryzowany w Europie, ale nad urządzeniami niezbędnymi do budowy sieci pracują też chińskie koncerny technologiczne, których sprzęt jest tańszy od konkurencji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej