Legenda brytyjskiej motoryzacji narodziła się w 1912 r., gdy William Morris kupił budynki dawnej szkoły wojskowej w Cowley pod Oksfordem. Od 1913 r. powstawały tam kolejne samochody, z których największą sławę zdobył Mini. Produkowany od 1959 r. malutki samochód wyrósł na ikonę angielskiego przemysłu samochodowego dzięki zwycięstwom modelu Mini Cooper S w trzech rajdach Monte Carlo w latach 1964-67 oraz serii filmów komediowych „Pan Fasola” z Rowanem Atkinsonem w roli głównej.

Do 2000 r. powstało 5,4 mln klasycznych „miniaków”, a po przejęciu marki przez koncern BMW fabryka w Cowley zaczęła produkować New Mini (który ma już takie rozmiary, że „starym” Mini można wjechać do środka). To komercyjny sukces na skalę światową – od 2001 r. zbudowano ich w Oksfordzie ponad cztery miliony.

I tę ponadstuletnią tradycję może szlag trafić przez brexit, bo prezes BMW Graham Biggs powiedział w tym tygodniu, że w razie wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej bez umowy 29 marca koncern „może być zmuszony do przeniesienia produkcji do Holandii”.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej