Mimo gróźb i listu gończego tymczasowy prezydent Juan Guaidó wrócił do Wenezueli. I zrobił to z przytupem, niemal jak gwiazda rocka! Ze sceny w Caracas padły z jego ust obietnice radykalizacji działań mających wywrzeć presje na reżim Maduro.

Tego się nie da zatrzymać!

– Jutro spotykam się z liderami związków zawodowych dużych państwowych kombinatów i administracji państwowej. Wiem, że wśród nich niezadowolenie też rośnie. Będziemy mówić o możliwości paraliżu administracji.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej