Rawan ma 18 lat, Rim jest o dwa lata starsza. Na zdjęciach, jakie trafiły dziś do mediów, wydają się drobne, mają krótkie, kręcone włosy, nie zasłaniają ich hidżabem.

Pół roku temu, po dwóch latach planowania i ciułania pieniędzy, podczas rodzinnych wakacji na Sri Lance zmyliły czujność rodziców, wykradły im swoje paszporty i uciekły. Choć marzył im się azyl w Australii, utknęły w Hongkongu, bo tamtejsze władze, pod wpływem nacisków Rijadu, nie puściły ich dalej. Dostały kilkumiesięczną wizę, która wygasła wczoraj. Dlatego dziewczyny poszły do mediów – boją się aresztowania bądź deportacji.

Arabia Saudyjska? To jedno wielkie więzienie

Nie są tak odważne, jak ich nastoletnia rodaczka Rahaf al-Kanun, która kilka tygodni temu też uciekła rodzinie z wakacji i została zatrzymana w Bangkoku. Dziewczyna nie pozwoliła się deportować, zabarykadowała się w pokoju lotniskowego hotelu, a po kilku dniach niepewności i rozlicznych apelach obrońców praw człowieka dostała status uchodźcy ONZ i azyl w Kanadzie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej