W środę brytyjscy posłowie kolejny raz głosowali nad serią poprawek brexitowych. Ta, która do niedawna wydawała się najważniejsza – wzywająca do głosowania nad opóźnieniem brexitu, jeśli parlament nie przyjmie umowy z Brukselą – straciła znaczenie, gdyż dzień wcześniej przyparta do muru premier Theresa May obiecała dokładnie taki scenariusz. W środę posłowie potwierdzili tylko, że złożono przed nimi takie zobowiązanie (nie bez sprzeciwu grupki twardych brexitowców).

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej