Przemawiając we wtorek w Izbie Gmin, premier Theresa May uparcie przekonywała posłów do zaakceptowania umowy wynegocjowanej przez nią z Brukselą. Tej samej, którą w styczniu odrzucili spektakularną większością 230 głosów.

May powiedziała, że podczas szczytu UE – Liga Państw Arabskich w Egipcie w niedzielę i poniedziałek rozmawiała z przywódcami całej unijnej dwudziestkisiódemki. A jej negocjatorzy nadal starają się wywalczyć w Brukseli ustępstwa w sprawie spornych regulacji dla irlandzkiej granicy.

Ale w powodzenie tej misji mało kto już wierzy. Doszło do tego, że nawet ministrowie publicznie wystosowują ostrzeżenia na wypadek porażki, starając się przeciągnąć linę na swoją stronę. Dlatego May, starając się utrzymać jedność partii, poczyniła wiele obietnic.

Po pierwsze, zapowiedziała, że głosowanie nad nową-starą umową odbędzie się najpóźniej 12 marca.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej