Rima bint Bandar as-Saud wie, w co się pakuje. W latach 1983-2005 ambasadorem Arabii Saudyjskiej w Waszyngtonie był jej ojciec książę Bandar. Jak przypomina „New York Times”, książę Bandar tak dobrze czuł się w Ameryce i był tak blisko związany z rodziną prezydenta George’a Busha seniora, że bywał nazywany „Bandar Bush”. Księżniczka spędziła w Stanach dzieciństwo, ma też dyplom George Washington University.

Poprawić zszargany wizerunek

Decyzja, żeby – na mocy królewskiego dekretu – wysłać księżniczkę Rimę do Waszyngtonu, została ogłoszona w ostatni weekend. To spora sensacja, bo do tej pory żadna kobieta nie była ambasadorem konserwatywnej monarchii, a – zgodnie z panującym w kraju systemem męskiej kurateli – mającym mniej szczęścia rodaczkom  księżniczki nie wolno nawet wyjechać z kraju bez zgody męskiego opiekuna, czyli najczęściej ojca, męża, brata albo syna.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej