Dla węgierskiego rządu, skręcającego coraz bardziej na prawo, była to okazja do pozbycia się antysemickiej łatki, wyjścia z politycznej izolacji i ocieplenia relacji z USA. Dla lidera Likudu zaś przyjaźń z państwami Grupy Wyszehradzkiej miała być klinem wbitym w politykę UE, krytycznie patrzącej na działania Izraela wobec Iranu, a zwłaszcza Palestyny.

Jak Netanjahu poznał mistrza odwracania pojęć

Orbán z Netanjahu znają się od ponad dekady. Obaj początkowo byli liberałami, którzy wyczuwając polityczną koniunkturę, skręcili ostro w prawo i poszli w nacjonalizm. Obaj nieprzerwanie od trzech kadencji sprawują rządy w swoich krajach.

Radzą się tych samych amerykańsko-izraelskich spin doktorów w osobie George'a Birnbauma czy wcześniej jego zmarłego przed dwoma laty mistrza Arthura Finkelsteina, doradcy m.in. Nixona. Finkelstein, twórca kampanii negatywnych, przyznawał, że udało mu się skutecznie zohydzić liberałów oraz ich idee, był też mistrzem odwracania pojęć i znaczeń
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej