Gdyby wierzyć ostatnio opublikowanym sondażom, obecny ukraiński prezydent Petro Poroszenko znalazł się w poważnych tarapatach. Może nawet nie wejść do drugiej tury wyborów (poparcie daje mu 10,8 proc. Ukraińców), w której obok Zełenskiego (16,4 proc.) może znaleźć się jeszcze Julia Tymoszenko (na razie 9,6 proc.).

Jak podkreślają socjolodzy z Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii, który przeprowadził badanie, różnica pomiędzy poparciem dla Poroszenki a tym dla Tymoszenko mieści się w przedziale błędu statystycznego, co oznacza, że oboje mają szanse na drugą turę. Tyle że obecny prezydent na wygraną w niej nie ma co liczyć – na razie według sondaży przegrałby bez względu na to, kto ostatecznie by się w niej z nim znalazł, Tymoszenko czy Zełenski.

Głód nowych twarzy w polityce

Popularny aktor stał się czarnym koniem wyborów, choć jeszcze pod koniec ubiegłego roku sondaże dawały mu poparcie na poziomie ledwie kilku punktów procentowych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej