Jedna z anegdot z końcówki ostatniej kampanii prezydenckiej w USA głosiła, że gdy otoczenie Donalda Trumpa szukało potencjalnego wiceprezydenta, kandydatom zapowiadano, że będą mieli wiele do powiedzenia w sprawach polityki zagranicznej i krajowej. – Czym będzie się w takim razie zajmować prezydent? – zapytał jeden z nich. – Będzie czynić Amerykę na nowo wielką.

Pence, wówczas 57-letni gubernator Indiany (Trump namaścił go na to stanowisko za pośrednictwem Twittera), nie dostał jednak tak szerokich kompetencji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej