Maciej Czarnecki: Sugerował pan niedawno, że konieczne może się okazać przedłużenie przygotowań do brexitu. Jednak premier Theresa May mówi, że nie widzi w tym sensu. Rozwód nastąpi zatem 29 marca, jak planowano?

Jeremy Hunt: Nie uważam, że celowe jest przedłużanie procesu bez jakiegokolwiek porozumienia. Przedsiębiorcy są w stanie niepewności. Polacy w Zjednoczonym Królestwie również. W naszym kraju żyje 3 mln imigrantów z innych państw UE i wszyscy chcą dokładnie wiedzieć, co się stanie.

Dotarliśmy do punktu, w którym konieczne są rozstrzygnięcia. Musimy zadecydować, w jaki sposób nastąpi brexit. Na tym skupiają się moje wysiłki. We wtorek odbyłem serię rozmów we Francji, dziś dobre spotkania z naszymi przyjaciółmi z Polski.

Powinniśmy myśleć nie tylko o najbliższych tygodniach, ale i kolejnych latach. Najważniejsze, byśmy pozostali najlepszymi przyjaciółmi z najściślejszymi więziami handlowymi, międzyludzkimi, turystycznymi, wymianą naukową i innymi ważnymi rzeczami, które współtworzą tkankę kulturową Zjednoczonego Królestwa i Europy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej