Negocjacje Parlamentu Europejskiego, Rady UE oraz Komisji Europejskiej (nazywanie „trilogiem” w żargonie unijnym) zakończyły się w nocy z wtorku na środę w Strasburgu, czyli po zaledwie dziewięciu godzinach rozmów.

To zaskakująco szybkie tempo, ale rokowania toczyły się pod ogromną presją czasu. Już w maju kończy się bowiem kadencja europarlamentu. I dlatego bez zawarcia wstępnej ugody co do reformy już w tych dniach cała odsunęłaby się nawet na 2020 r. albo zostałaby w ogóle wycofana.

Pozostało 87% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej