Od dziś na salę sądową w Madrycie będzie patrzeć cała Hiszpania i Europa. I to dosłownie, bo rozprawy są transmitowane w telewizji i internecie.

Przed sądem najwyższym stanęło w południe 12 przywódców katalońskiego nacjonalizmu, którzy w ostatnich latach próbowali doprowadzić do oderwania regionu od reszty kraju. Od rana pod obstawionym przez policję sądem demonstrowali katalońscy nacjonaliści, a w najbliższych dniach przez Madryt i Barcelonę przetoczą się demonstracje ich przeciwników i zwolenników. W południe nacjonaliści wezwali do krótkiego strajku protestacyjnego w całej Katalonii.

Katalońskie referendum było i jest nielegalne

Nacjonaliści oskarżeni są o bunt, czyli usiłowanie naruszenia konstytucyjnego ustroju Hiszpanii i jej integralności terytorialnej oraz sprzeniewierzenie pieniędzy publicznych na nielegalny cel.

Prokuratura generalna żąda dla głównych przywódców, w tym byłego wicepremiera Oriola Junquerasa i byłej szefowej parlamentu w Barcelonie Carme Forcadell, 25 lat więzienia, a dla pozostałych po kilka lat lub mniejszych kar.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej