Kompromis uciera się powoli: Theresa May raz po raz jeździ do Brukseli, by usłyszeć, że Unia Europejska nie zgodzi się skreślić irlandzkiego bezpiecznika tylko po to, by zadowolić grupkę twardogłowych brexitowców, którzy grożą rozerwaniem Partii Konserwatywnej, a lider laburzystów Jeremy Corbyn wspiera brexit, nie przejmując się tym, że 91 proc. wyborców jego partii zagłosowałoby dziś za pozostaniem w Unii Europejskiej.

Po lawinie informacji o firmach, które opuszczają Wielką Brytanię, brexit w końcu odcisnął piętno na gospodarce – w czwartym kwartale 2018 r. wzrosła ona o 0,2 proc. i jest to najniższy wskaźnik od sześciu lat. Minister skarbu Philip Hammond ocenił, że choć fundamenty wzrostu są stabilne, „nie ma wątpliwości, że naszą gospodarkę przykrywa cień niepewności rzucany przez brexit”. – Im szybciej to rozwiążemy, tym lepiej i tym szybciej wrócimy na ścieżkę wyraźnego wzrostu – apelował Hammond.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej