Ankara oskarżyła wczoraj Pekin o stosowanie tortur „w obozach koncentracyjnych w Sinkiangu”, a dzisiaj na portalu Chińskiego Radia Międzynarodowego CRI umieszczono film wideo z muzykiem Abdurehimem Heyitem. Artysta gra na nim na tradycyjnej lutni perskiej, dwustrunowym duracie, i zapewnia, że czuje się dobrze oraz że obecnie „jest przesłuchiwany w związku z podejrzeniem o złamanie chińskiego prawa”.

Tureckie MSZ, które w niedzielę zaatakowało Chiny, oskarżając je o prześladowanie Ujgurów, zaczęło od wiadomości o śmierci Heyita. Pokazując teraz film z jego udziałem, Chiny chcą podważyć słowa rzecznika MSZ Turcji. Pekin rzadko słyszy podobne słowa krytyki ze strony muzułmańskiego kraju, więc ich nie lekceważy.

A może to fałszywka?

W niedzielę rzecznik tureckiej dyplomacji Hami Aksoy powiedział, że muzyk zmarł po ośmiu latach w chińskim obozie. Ankara nie przebierała w słowach. – Ponowne wprowadzenie obozów w XXI wieku i systematyczna chińska polityka asymilacji stosowana wobec Ujgurów przynosi wstyd ludzkości – mówił rzecznik, wzywając sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa, by podjął skuteczne kroki, by przerwać ludzką tragedię.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej