Sprawę opisał „Guardian”. 43-letnia mieszkanka Dubaju twierdzi, że kiedy w październiku zażądała rozwodu, członkowie rodziny uwięzili ją w domu. Uciekła przez okno w toalecie. Przez dwie godziny ukrywała się na pobliskiej budowie. Potem złapała taksówkę i pojechała do domu przyjaciółki w mieście Szardża, u której wcześniej zostawiła swój paszport.

– Zadzwoniła do mnie i poprosiła, żebym kupił jej bilet do Macedonii. Nie mogła użyć swojej karty kredytowej, więc od razu wiedziałem, że coś się stało – powiedział „Guardianowi” Nenad Dimitrow, macedoński przyjaciel Bolooki.

Poznali się na statku wycieczkowym na Florydzie, gdzie Dimitrow pracował jako trener, a Bolooki była pasażerką. Od tego czasu odwiedzali się w Dubaju i w Skopje. Możliwe – nie jest to powiedziane wprost – że wywiązał się między nimi romans.

Bolooki pojechała z Szardży do Bahrajnu, skąd poleciała przez Turcję i Serbię do Skopje. Zatrzymała się w domu rodziny Dimitrowa i wystąpiła o azyl.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej