Węgierska Akademia Nauk poinformowała niedawno o daleko idących oszczędnościach w swoim budżecie – ze względu na brak corocznej dotacji z ministerstwa innowacji i technologii. W pierwszym kwartale mają zostać znacznie obcięte środki na badania. Naukowcy w mediach mówią o poważnym zaniepokojeniu o swoją przyszłość.

Czym naukowcy „powinni być obciążani”

Laszlo Lovasz, prezes Akademii, przyznaje, że nie ma dziś żadnej gwarancji, że znajdą się pieniądze na jej dalsze finansowanie w tym roku. Lovasz jest w konflikcie z węgierskim ministerstwem innowacji i technologii, które – jak stwierdził – naciska na to, by zajmować się „niegodnymi” dla instytucji sprawami, którymi jej pracownicy naukowi nie „powinni być obciążani”.

Węgierskie media dopowiadają, że za tymi dyplomatycznymi sformułowaniami kryje się wprost próba zwiększenia politycznego nacisku na naukę. Ministerstwo miało zaproponować Akademii stworzenie dwunastoosobowej rady, która miałaby decydować o kierunkach badań. Ponieważ przedstawiciele ministerstwa mieliby w niej większość, naukowcy obawiają się, że stracą niezależność.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej