W przeddzień brukselskiej wizyty premier May szef Rady Europejskiej Donald Tusk w – pieczołowicie wcześniej przygotowanym – przemówieniu wspomniał o „miejscu w piekle” dla tych, którzy promowali brexit, nie mając planu, jak go przeprowadzić.

Wobec rosnącego ryzyka wyjścia Wlk. Brytanii z UE bez żadnej umowy w Londynie i Brukseli zaczęła się już bowiem gra o obwinienie drugiej strony o nachodzący chaos gospodarczy na Wyspach. Twarde przypomnienie przez Tuska, że winni są brytyjscy politycy, wywołało tak wielkie poruszenie w mediach, że po jego dzisiejszym spotkaniu z May nie było wspólnych wypowiedzi dla prasy.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej