Absher to saudyjski system załatwiania spraw urzędowych przez internet. Ma 11 mln użytkowników – to jedna trzecia populacji kraju. Za pośrednictwem tej platformy można zapłacić mandat, odnowić prawo jazdy. Albo zabronić żonie lub córce wyjazdu z kraju...

Wcześniej Saudyjka musiała przedstawić tzw. żółty kwitek, czyli pisemną zgodę męskiego opiekuna na wyjazd. Od 2012 r. system jest zdigitalizowany. Mężczyzna może kilkoma kliknięciami z góry określić, kiedy i gdzie podległa mu kobieta może przekroczyć granicę. Może też sobie zażyczyć, by wysłać mu SMS-a w momencie, gdy ta użyje swego paszportu. Na początku alerty były obowiązkowe, ale w 2014 r. – być może pod wpływem krytyki w mediach społecznościowych – władze pozwoliły użytkownikom wyłączać tę opcję.

Dwa lata temu Mansour al-Askar, socjolog z uniwersytetu w Rijadzie, oceniał w rozmowie z „The Economist”, że co roku tysiąc Saudyjek ucieka z kraju. Obrońcy praw człowieka twierdzą, że odkąd do władzy doszedł książę koronny Mohammed bin Salman, uciekinierek jest coraz więcej.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej