Stanisław Skarżyński: Jak twarda granica zmieni Irlandię?

Doire Finn: Nie do poznania. 30 tys. samochodów dziennie przekracza tę granicę. To ludzie, którzy pracują w Dublinie albo transportują towary. Ustanowienie twardej granicy w oczywisty sposób to utrudni.

Politycznie oznacza to powrót przemocy.

Pochodzę z Newry, miasta w Irlandii Północnej, które leży zaledwie milę od granicy. Tam mówi się, że konflikt rozpali się na nowo, jeśli pojawi się jakikolwiek rodzaj infrastruktury granicznej: kamery, posterunki, policjanci.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej