Kiedy prokurator generalny Jurij Czajka zaczął dziś w gmachu przy moskiewskiej Bolszoj Dmitrowce na sesji wyższej izby parlamentu odczytywać swój raport, 32-letni zwalisty Araszukow podniósł się z miejsca i lekkim krokiem mistrza zapasów ruszył do wyjścia. Okrzykiem: „Wracaj! Dokąd to?” – zatrzymała go przewodnicząca izby Walentyna Matwijenko.

Odpowiedź na jej pytanie Araszukow miał w kieszeni – bilet lotniczy do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Pokornie jednak wrócił na miejsce.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej