Afera ta może zmniejszyć jego szanse na wejście do drugiej tury w zaplanowanych na marzec wyborach prezydenckich. Skandal ujawniła „Ukraińska Prawda”. Dziennik napisał, że Wołodymyr Zełenski – wbrew temu, co twierdził – nie pozbył się swoich udziałów w filmowych spółkach, które prowadzi razem z rosyjskimi udziałowcami. Jedna z nich w przeszłości dostawała rządowe dotacje od Kremla, dzięki czemu osiągała milionowe zyski.

Dociskany przez dziennikarzy Zełenski przyznał, że nie pozbył się wszystkich udziałów w jednej ze spółek zarejestrowanych na Cyprze. I dodał, że nie zamierza tego czynić.

– Co miałbym zrobić? Zamknąć spółkę i zostawić te pieniądze Rosjanom? Nie. One trafiają na Cypr, a stamtąd na Ukrainę. Zarobiliśmy je w uczciwy sposób – mówił Zełenski.

Ukraińscy komentatorzy twierdzą jednak, że sprawa może osłabić szanse komika w walce o fotel prezydencki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej