W przedszkolu imienia Miguela Cervantesa w andaluzyjskim miasteczku Écija (pomiędzy Sewillą a Kordobą) obowiązuje w tym tygodniu żałoba. Uczęszczający do niego czterolatek został bowiem w sobotę zastrzelony podczas polowania na dziki.

Chłopczyk spędzał weekend z ojcem i dziadkiem, zapalonymi myśliwymi, w górach Sierra Morena. Zabrali go na teren liczącego prawie 1,5 tys. ha prywatnego gospodarstwa, którego właściciele co weekend oferują za opłatą możliwość strzelania do kilku gatunków ptaków, zajęcy oraz dzików (udział w polowaniu na dzika kosztuje 350 euro od osoby).

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej