– To, co mnie martwi, to nie brak wolności [mediów w Polsce], ale zbyt wielka wolność. Efektem tego są fake newsy, których autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. To się musi zmienić – te słowa padły pod koniec wystąpienia prof. Przyłębskiego poświęconego polskiej prasie, telewizjom i portalom internetowym.

Ambasador, prywatnie mąż Julii Przyłębskiej, która dzięki poparciu PiS od 2016 r. kieruje Trybunałem Konstytucyjnym, ma o niesprzyjających PiS mediach jak najgorsze zdanie i oskarża je o prowadzenie antyrządowej kampanii na zlecenie Berlina. Opowiadał o tym w zeszłym tygodniu podczas debaty o wolności mediów zorganizowanej przez Uniwersytet Nauk Stosowanych we Frankfurcie nad Menem. Poznaliśmy nagranie jego wystąpienia.

„Lektura niemieckich gazet kiedyś była przyjemnością, dziś jest cierpieniem”

Za Przyłębskim, odkąd późnym latem 2016 r. objął kierownictwo polskiej ambasady, ciągnie się cała seria kompromitujących go wystąpień. Regularnie, używając nowomowy z partyjnych przekazów dnia, broni rządu PiS i atakuje opozycję.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej