Brytyjska klasa polityczna szuka na gwałt rozwiązania problemu, który sama sobie stworzyła, rozpisując referendum w sprawie brexitu. Jak całkowicie wyplątać się ze związków z Unią Europejską, nie naruszając swoich interesów gospodarczych i politycznych? Po dwóch latach zmagań widać, że nie da się tego zrobić. A po sobotnim wybuchu bomby w Londonderry w Irlandii Północnej widać też, że stawką jest nie tylko przyszłość brytyjskiej gospodarki, ale także pokój.

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz zgłosił się z własnym projektem wyjścia z impasu wokół tzw. bezpiecznika, czyli rozwiązania, na mocy którego Irlandia Północna zostałaby de facto w UE i na granicy z Irlandią nie trzeba by przywracać kontroli. Sprzeciw wobec „bezpiecznika” spowodował, że wynegocjowana przez brytyjski rząd umowa brexitowa przepadła w zeszłym tygodniu w parlamencie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej