Paraliż części administracji USA trwa już 29 dni i jest najdłuższy w historii. Ok. 800 tys. pracowników budżetówki od 22 grudnia przebywa na przymusowych bezpłatnych urlopach albo pracuje za darmo. Dotyczy to np. kontrolerów na lotniskach, strażników w parkach czy sędziów imigracyjnych.

Wszystko dlatego, że wygasły budżety niektórych departamentów, np. stanu, sprawiedliwości, rolnictwa i bezpieczeństwa krajowego. Nowych nie uchwalono, bo Trump żądał, by wpisać do nich 5,7 mld dol. na mur na granicy z Meksykiem. Demokraci nie chcą o tym słyszeć.

Propozycja Trumpa

W sobotę wieczorem polskiego czasu prezydent zaproponował kompromis: Demokraci zgodzą się na mur, a on na tymczasowo przedłuży na trzy lata ochronę prawną dla tzw. marzycieli – osób bez dokumentów, które przybyły do USA jako dzieci – oraz dla imigrantów z Hondurasu, Salwadoru i innych krajów, którym przyznano tzw. tymczasowy status ochrony (TPS). Pierwsza grupa to ok. 700 tys. osób, druga – 300 tys.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej