Informacje te przekazał jego adwokat Muhammad Mahendradatta.

– Tu nie chodzi o politykę – zapewnia obrońca. Twierdzi on, że duchownego zwolniono z przyczyn humanitarnych.

Mułła, który ma dziś 81 lat, odsiedział już dziewięć z 15-letniego wyroku.

Tymczasem Indonezja, która 17 kwietnia pójdzie do urn, by wybrać nowego prezydenta, aż huczy od pogłosek. Czy uwalniając go, prezydent Joko Widodo, „indonezyjski Obama”, próbuje zyskać głosy bardziej konserwatywnego elektoratu? Tak to widzi jego rywal, były generał Prabowo Subianto.

Wypuszczenie Baszira miał zasugerować Widodo jego doradca Yusril Ihza Mahendra, przywódca jednej z jawajskich skrajnie religijnych partii, którego prezydent zatrudnił w sztabie wyborczym.

Mułła pragnie szariatu

Mułła zostanie zwolniony bezwarunkowo, co oznacza, że będzie mógł wygłaszać kazania i doradzać skrajnym ugrupowaniom. Znawcy wątpią jednak, czy ma na to siły – sędziwy Baszir ma być schorowany.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej