Hekatomba w pobliżu miasteczka Tlahuelilplan w stanie Hidalgo była kroniką zapowiedzianej katastrofy. Wszystko wydarzyło się tak, jak musiało, od kiedy rząd prezydenta Andresa Lopeza Obradora postanowił powstrzymać systematyczną kradzież paliw z sieci państwowych rurociągów oplatających ogromny kraj i zabrał się do tego w jak najgorszym stylu.

W piątek bandyci, który kradną ropę i benzynę z rurociągu Tula-Tuxpan w rejonie Tlahuelilplan systematycznie od wielu lat, znowu wiercili się rury, gdy zorientowali się, że rurociąg działa. Został bowiem zamknięty w grudniu, bo rząd nie mógł sobie dać rady ze złodziejami z gangów benzynowych.

Tylko w ostatnich czterech latach do rury w stanie Hidalgo bandyci wwiercali się ponad 30 razy. Ale od kiedy kilka tygodni temu rząd postawił na nogi wojsko i piechotę morską, rozsyłając kilka tysięcy żołnierzy po całym kraju wzdłuż sieci rurociągów, państwowy monopol naftowy Pemex, ich właściciel, 16 stycznia włączył pompy ponownie i benzyna popłynęła.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej