Suty podarunek (w przeliczeniu na mieszkańca Groznego rachunki wynoszą mniej więcej 1700 zł) dłużnicy otrzymali dzięki miejscowej prokuraturze.

Zwróciła się ona do sądu nie tyle z wnioskiem czy skargą, ile z groźbą: „Działania powoda [chodzi o Gazprom], prowadzącego masową akcję i domagającego się opłaty należności, która w istocie rzeczy jest nieściągalna, wzmaga napięcie społeczne, co może doprowadzić do protestów społecznych".

Tłumacząc to na język ludzki, zmuszanie Czeczenów do płacenia za gaz jest, jak i samo błękitne paliwo, materiałem łatwopalnym, wręcz wybuchowym. Egzekwowanie długów może doprowadzić do niebezpiecznej na wciąż podminowanym Kaukazie ruchawki.

Sąd to zrozumiał i pozwolił nie płacić.

Teraz należy się spodziewać, że darowane zostaną też należności za prąd. Rachunków za elektryczność chronicznie nie opłaca 35 proc. mieszkańców republiki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej