W Azji, gdzie większość to muzułmanie i buddyści, liczbę chrześcijan szacuje się na 400 mln ludzi. Żyją rozsiani od Chin po Afganistan. Według szacunków organizacji Open Doors, która broni chrześcijan przed prześladowaniami, aż 140 milionów wyznawców Chrystusa musi obawiać się o bezpieczeństwo
– Chrześcijanie w Azji mają trzech głównych wrogów – chiński ateizm, radykalny islam i hinduski nacjonalizm – mówi Nina Shea z Ośrodka Swobód Religijnych Uniwersytetu w Hudsonie, która bada rosnącą nietolerancję religijną.

Chrześcijanie w gułagu

Listę hańby przygotowaną przez Open Doors otwiera Korea Północna, gdzie reżim czczący przywódcę jako boga nie toleruje żadnej konkurencji. W razie wykrycia chrześcijanie są zsyłani całymi rodzinami do obozów. W gułagu Kima więzionych jest 50 -70 tys. ludzi, którzy umierają z przepracowania, głodu i na skutek złego traktowania. Południowokoreańscy misjonarze szacują, że w całym kraju, gdzie niegdyś żyły miliony chrześcijan, pozostało może około 500 tys. praktykujących w tajemnicy.
W Afganistanie zdemaskowanych chrześcijan rodziny wysyłają do szpitali psychiatrycznych, bo tylko szaleńcy odstępują od „prawdziwej wiary”, czyli islamu. Grozi im też śmierć z rąk talibów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej