Po wyjściu z narady z kilkoma ministrami francuski premier uznał, że gwałtowne i brutalne rozstanie Unii Europejskiej ze Zjednoczonym Królestwem staje się „coraz mniej nieprawdopodobne”.

Jeszcze na niedawnym spotkaniu z merami w Normandii prezydent Emmanuel Macron wymieniał trzy możliwe wersje Brexitu. Tę „twardą” uważał za najmniej prawdopodobną. Zakładał, że Brytyjczycy będą raczej chcieli uzyskać więcej od Unii, przed przewidzianym jej opuszczeniem 29 marca, lub przełożyć ten termin na później – także w celu renegocjacji warunków.

Widocznie jednak ocena sytuacji przez francuskie władze zmieniła się na tyle, że postanowiły oficjalnie przystąpić do przygotowań do rozwiązania zwanego „no deal” (bez porozumienia). Plan działania w takim wypadku jest już gotowy i premier zapowiedział jego rychłe wdrożenie.

W najbliższych dniach ma go zatwierdzić Zgromadzenie Narodowe i Senat, a następnie rząd wyda pięć dekretów wprowadzających go w życie. Ich publikacja może zająć do trzech tygodni, ale kiedy już zaczną obowiązywać, rząd będzie dysponować „ramami prawnymi odpowiadającymi wyzwaniom stawianym przez brexit bez porozumienia”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej