Wtorkowe spektakularne fiasko w Izbie Gmin umowy z UE wynegocjowanej przez Theresę May wywołało na Wyspach polityczną burzę. Tuż po głosowaniu, które rząd przegrał różnicą 230 głosów, przywódca opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn zgłosił wniosek o wotum nieufności.

W środowy wieczór poparło go 306 posłów opozycji. Za rządem May było 325. Premier ocaliło wielu posłów, którzy zatopili brexitową umowę, w tym konserwatywni eurosceptycy skupieni w European Research Group i wspierający rząd północnoirlandzcy unioniści. Zdawali sobie sprawę z tego, że upadek gabinetu May mógłby utorować drogę na Downing Street Corbynowi.

Podczas wielogodzinnej debaty przed głosowaniem ten ostatni przekonywał, że ustawa o kadencji parlamentu nigdy nie miała na celu podtrzymywania przy życiu „rządu zombi”, który „utracił kontrolę” nad wydarzeniami i poniósł „historyczną i poniżającą porażkę”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej