Duma Państwowa jednogłośnie zdecydowała dziś, że Rosja  nie wyśle na rozpoczynającą się 21 stycznia sesję Rady Europy swoich przedstawicieli i nie wpłaci tegorocznej składki w wysokości ponad 33 mln euro.

Tymczasem, kilka dni temu Thorbjorn Jagland, sekretarz generalny RE, ostrzegał, że kolejna – bo w minionym roku Rosjanie postąpili podobnie – odmowa wpłaty może doprowadzić do wykluczenia Rosji z organizacji skupiającej dziś 47 państw (w tym wszystkie europejskie poza Białorusią).

Moskwa bojkotuje Zgromadzenie, chcąc w ten sposób wymusić przywrócenie pełnych praw swojej delegacji odebranych jej w kwietniu 2014 r. za okupację Krymu i rozpalanie wojny na Donbasie, mimo iż sytuacja na półwyspie i na wschodzie Ukrainy wciąż pozostaje taka, jak była pięć lat temu.

Zgromadzenie Parlamentarne gotowe jest jednak na pewne ustępstwa wobec Rosjan. Proponuje, by ich reprezentanci otrzymali prawo uczestnictwa w lipcowych wyborach sekretarza generalnego Rady Europy i sędziów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej