– Życie tych dzieci kończy się gwałtownie z powodu zimna i błahych chorób, którym można łatwo zapobiec albo je wyleczyć. Czegoś takiego w XXI w. po prostu nie da się usprawiedliwić! – oburza się w opublikowanym właśnie oświadczeniu Geert Cappelaere, który w UNICEF, czyli agendzie ONZ pomagającej dzieciom, odpowiada za Bliski Wschód. – To karygodne marnowanie ludzkiego życia, któremu winny jest wyłącznie człowiek, musi się natychmiast skończyć. Bez opieki lekarskiej i odpowiedniego schronienia dzień po dniu kolejne dzieci będą umierać w Rukbanie, Dejr az-Zur i w innych miejscach Syrii. Historia osądzi nas za śmierć, której można było zapobiec!

Syryjczycy, których nie chce nikt

Specom od pomagania powoli puszczają nerwy, bo w ostatnich tygodniach liczba małych Syryjczyków, którzy nie są w stanie przetrwać srogiej zimy i braku pomocy, nieubłaganie rośnie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej