„Zaczynamy wycofywać się z Syrii, co powinniśmy byli zrobić już dawno. Jednocześnie jednak nadal będziemy z całych sił walić w resztki ISIS, i to z wielu różnych stron” – początek opublikowanego w niedzielę wieczorem na Twitterze wpisu Donalda Trumpa nie zapowiadał sensacji.

Amerykanin już kilka tygodni temu obwieścił, że zabiera żołnierzy z północnej Syrii i – mimo protestów jego własnych doradców alarmujących, że za wcześnie spuszczać z oka niedobitki kalifatu – zgodził się jedynie na niewielkie opóźnienie.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej